wtorek, 20 listopada 2012

Kochani, nie wyrabiam. Mam straszny nawał nauki. Przez te 6 tygodni praktyk musimy nadrabiać to co powinniśmy w tamtym czasie zrobić i jest masakra. Dziennie od 3 do nawet 6 kartkówek, o sprawdzianach itp. nie wspominając. Mam nadzieję że niedługo to się uspokoi i w okolicach świąt do Was wrócę. 3majcie się cieplutko ;-)

P.S. Mecz w Bydgoszczy był świetny. Czekam na kolejny raz! Pozdrawiam załogę z siatkaweb :)

piątek, 9 listopada 2012

Zaskakująca porażka w Kędzierzynie

Tego chyba nikt się nie spodziewał. Spotkanie, które okrzyknięto "hitem kolejki" zakończyło się szybkim 3:0 dla gospodarzy.

W pierwszym secie od samego początku widzimy przewagę ZAKSY. Dzięki dobrej zagrywce Gladyra gospodarze szybko osiągają prowadzenie i przy stanie 4:1 Lorenzo Bernardi prosi o czas. Przerwa daje tylko taki efekt, że zawodnik psuje kolejną zagrywkę. W grze Jastrzębian niestety nic się nie poprawia, są kłopoty nie tylko z przyjęciem, ale i z blokiem. ZAKSA cały czas bombarduje JW świetną zagrywką. Pierwsza przerwa techniczna przy stanie 8:4 dla ZAKSY. Bernardi prosi o drugą przerwę (11:5). Paweł Zagumny wygrywa z Michałem Kubiakiem przepychankę na siatce (13:7). Kubiaka zmienia Krzysztof Gierczyński, Tischera - Violas oraz Zbierskiego - Popiwczak. Martino wykorzystuje przechodzącą piłkę (18:12). Po dobrej obronie Popiwczaka  Russell Holmes zdobywa punkt blokiem a trener Castellani prosi o czas (18:13). Jednorazowa świetna zagrywka Martino wymusza błędy na przeciwniku. Przy dobrej zagrywce Amerykanina myli się Michał Łasko (23:18). ZAKSA wykorzystuje 2. piłkę setową (25:19).

siatkowka24.pl
W drugiej partii gospodarze kontynuują swoją świetną passę a Jastrzębski Węgiel - złą. Emocje zaczęły targać zawodnikami i przy stanie 5:1 żółtą kartkę za dyskusje z głównym arbitrem otrzymuje Michał Kubiak. Goście starają się ratować wideoweryfikacją, jednak błędnie oceniają sytuację. Patryk Czarnowski psuje zagrywkę (8:3). W następnej akcji pewnie atak kończy kapitan przyjezdnych. ZAKSA jednak bardzo pewnie zdobywa punkty i wychodzi na 6. punktowe prowadzenie. Z trudnej piłki atakuje przyjmujący Michał Kubiak zdobywając punkt. Udane ataki kolejno Michała Kubiaka i Michała Łasko. Błyskawiczne reaguje trener ZAKSY prosząc o czas przy stanie 11:8. Z kolei Włoch przerywa grę trzy punkty później (13:9). Po czasie atak ze środka kończy były środkowy ZAKSY Patryk Czarnowski. Złe przyjęcie młodego libero prowadzi w naszej drużynie do błędu rozgrywającego. Myli się również Michał Łasko (16:10). Po świetnej zagrywce Fontelesa po bloku atakuje Matteo Martino, następne agresywnie Michał Kubiak z 6. strefy. Przy stanie 19:14 druga przerwa dla Pomarańczowych. Gospodarze cały czas trzymają rękę na pulsie, pewnie wygrywając seta do 18.

plusliga.pl
Gwoździem do trumny Jastrzębian okazał się kolejny set. Na boisko wrócił Simon Tischer. Obie drużyny proszą o challenge w czasie jednej akcji. Niestety, z korzyścią dla gospodarzy (3:3). Kiedy trzy razy z rzędu blokowany jest Kubiak, trener wprowadza do gry doświadczonego Krzysztofa Gierczyńskiego. Po pierwszej przerwie technicznej (8:4) myli się Fonteles. Są to jednak pojedyncze pomyłki Kędzierzyńskiego klubu, na które przy swojej dobrej grze mogą sobie pozwolić. Trener Jastrzębian prosi o czas (10:5) co nie przynosi oczekiwanego efektu, bo w grze jego zespołu pojawia się coraz więcej błędów. Po raz kolejny Tischera zmienia portugalski kolega, tuż przed drugą przerwą techniczną w Jastrzębskiej ekipie zmienia się libero. Po kolejnej przerwie technicznej (16:9) Lorenzo Bernardi prosi o czas (18:9).
Groźnie wyglądający upadek Kubiaka na szczęście nie okazuje się poważny. Sprytnie kiwa Violas podtrzymując delikatnie tlący się płomień nadziei w sercach kolegów i sympatyków klubu (21:12). Francuz Rouzier kończy atak po dobrej zagrywce środkowego Patryka Czarnowskiego. Pomarańczowi starają się jeszcze bronić, jednak nie przynosi im to punktów. Przy piłce setowej dla rywali, drugą zagrywkę psuje Matteo Martino (25:14).

pobloku.pl
ZAKSA Kędzierzyn Koźle - Jastrzębski Węgiel 3:0 (25:19, 25:18, 25:15) 
MVP: Antonin Rouzier

Reasumując, fatalna gra Jastrzębskiego w każdym, naprawdę każdym, elemencie. Zawodnicy byli bezsilni i nie dało się tego ukryć. Forma JW niestety nadal bardzo faluje, co na pewno nie działa na ich korzyść. Myślę że  w żaden sposób nie można usprawiedliwić jednak ich dzisiejszej postawy. Pozostało mi tylko liczyć że następny mecz będzie dla nich bardziej szczęśliwy, a dobra i stabilna forma w końcu przyjdzie.

Po takim meczu odechciewa się wszystkiego... Pozytywne zdarzenie z tego tygodnia? Wracam do zdrowia, teraz tylko kupować bilety i kierunek Bydgoszcz. Pozdrawiam i życzę miłego weekendu.

P.S. Mateusz, posłuchałam. Ale nie wiem czy to był dobry pomysł, bo gdy tylko chciałam napisać że JW coś wychodzi, to przestawało im to wychodzić.

czwartek, 8 listopada 2012

Patryk Czarnowski: W Kędzierzynie spędziłem dwa wspaniałe lata.

PlusLiga: W minioną niedzielę pokonaliście Skrę Bełchatów. Zwycięstwo w rywalizacji z tak wymagającym rywalem było wam chyba bardzo potrzebne?
Patryk Czarnowski: Spodziewaliśmy się trudnego meczu ze Skrą i tak było. Na szczęście udało nam się wygrać za trzy punkty. Wygrana ucieszyła nas podwójnie - nie dlatego, że pokonaliśmy Skrę Bełchatów, ale ponieważ bardzo brakuje nam punktów, które gdzieś po drodze zgubiliśmy, choć nie powinniśmy. I teraz każdy punkt jest dla nas na wagę złota, a dzięki temu zwycięstwu zrobiliśmy krok w górę w tabeli.

- Zgodzi się pan, że pokonaliście bełchatowian przede wszystkim dobrą taktyką?
- Zdecydowanie tak. Dosyć dobrze czytaliśmy zagrania zawodników Skry i to zdecydowało o naszej wygranej.

- Zauważyłam, że powoli wraca pan do zagrywki z wyskoku - takiej, jaką prezentował pan grając w Jastrzębiu poprzednio.
- To jest mój plan na bieżący sezon - żeby odzyskać regularność w zagrywce z wyskoku. Na poprzednie rozgrywki też miałem taki plan, ale jego realizację uniemożliwiła kontuzja. Musiałem do minimum ograniczyć skoki i na treningach praktycznie nie zagrywałem z wyskoku. A wiadomo, że jeśli nie ćwiczy się czegoś na treningu, to tym bardziej nie można wdrażać tego podczas meczu.



- W pojedynkach z „wielką czwórką” JW ma bilans remisowy - to dobra pozycja wyjściowa przed spotkaniem z kędzierzyńską ZAKSĄ, która z czwórki faworytów prezentuje obecnie najwyższy poziom.
- To prawda, kędzierzynianie grają w tej chwili najlepiej ze wszystkich zespołów w PlusLidze i zdajemy sobie sprawę, że rywalizacja z nimi będzie jeszcze cięższą przeprawą, niż ta ze Skrą. Na szczęście mamy kilka dni, żeby dobrze przygotować się do tego spotkania. Musimy trenować na sto dwadzieścia procent, bo mamy pewne problemy zdrowotne w drużynie i żeby je zniwelować, trzeba podwoić, a nawet potroić wysiłek na treningach.

- Wyjazd do Kędzierzyna-Koźle będzie dla pana bardziej emocjonalny, niż pozostałe?
- Na pewno tak. Spędziłem tam dwa wspaniałe lata, z jakimiś sukcesami, które mogę zapisać sobie w CV. Miło wspominam Kędzierzyn i nie mogę doczekać się rywalizacji z nimi.

- Miło pan wspomina te dwa sezony? Przecież był to dla pana głównie czas walki z urazami.
- Kontuzje zawsze są nieprzyjemne, ale ja traktuję je jako dodatkowe doświadczenie zawodowe. Zdecydowanie rozdzielam czas kontuzji i chwile, gdy razem z chłopakami walczyłem na boisku - te wspominam niezwykle ciepło.



- Wcześniej, grając w Jastrzębiu też sporo pan osiągnął, między innymi rywalizując z ZAKSĄ. Jest pan w stanie odpowiedzieć dlaczego potyczki tych dwóch drużyn zawsze wywołują tak wiele emocji i mają swoją specyficzną otoczkę?
- Rzeczywiście, ta rywalizacja jest specyficzna i każdy na nią czeka. Dlaczego? Może dlatego, że obydwa miasta są blisko siebie i w Kędzierzynie zawsze jest sporo kibiców z Jastrzębia, a w Jastrzębiu pojawia się bardzo duża grupa kibiców z Kędzierzyna. Być może fakt, że obydwie drużyny dość często mierzą się ze sobą w walce o stawkę - w play offach czy, jak było rok temu, w Pucharze Polski. Ja mogę powiedzieć tylko tyle, że niezależnie po której stronie boiska stoję, daję z siebie maksimum dla drużyny, w której aktualnie gram. Nigdy, grając w Jastrzębiu czy Kędzierzynie, nie odczułem żadnej zawiści ani niechęci wobec drugiej strony. Dla nas, siatkarzy zawsze jest to rywalizacja wyłącznie czysto sportowa.

- Jak zatem zagrać z ZAKSĄ, żeby zainkasować kolejne punkty?
- Przede wszystkim, należy skupić się na własnej grze. Zagrywka w spotkaniu ze Skrą wyglądała już nieźle, ale musimy ustabilizować inne elementy. Czasami mamy jeszcze problemy z przyjęciem, musimy także popracować nad blokiem. Jeśli ustabilizujemy te detale, uważam, że możemy spokojnie wygrać w Kędzierzynie.

plusliga.pl

środa, 7 listopada 2012

Damian Wojtaszek już po operacji :-)

Damian Wojtaszek, libero Jastrzębskiego Węgla, przeszedł w poniedziałek w klinice w San Marino zabieg zespolenia pękniętej kości łódeczkowatej w nadgarstku. - Jest to jest jedna z ośmiu kości nadgarstka, ale właśnie ona najczęściej ulega kontuzjom. Ze względu na jej specyficzną budowę, ciężko się ją leczy. Lekarze wręcz nazywają ją „wredną” kością. U siatkarzy uraz ten zdarza się rzadko, częściej u motocyklistów, choć z tego co wiem, z podobną kontuzją co Damian jakiś czas temu zmagał się środkowy Resovii Grzegorz Kosok – wyjaśnia Patryk Kłaptocz, fizjoterapeuta Jastrzębskiego Węgla.


Damian był operowany przez wybitnego specjalistę z ogromnym doświadczeniem, który ma na swoim koncie ponad 500 podobnych zabiegów.

Naszemu libero życzyę powodzenia i szybkiego powrotu na parkiet. Wracaj do zdrowia Damian!

jastrzebskiwegiel.pl

wtorek, 6 listopada 2012

Zwycięstwo nad Skrą.

Witam :) Niestety, znów nawalam i piszę sporo po meczu. Jak wy to robicie że macie czas? I jak to robicie że jak macie ten czas to wam się chce naskrobać kilka słów? Chętnie wezmę od kogoś kilka lekcji.


Pewnie już wszyscy wiecie o wygranym meczu Jastrzębskiego ze Skrą. Widowisko było naprawdę niezłe, mimo że gra nie zawsze była równa.

W pierwszym secie z obu stron widzieliśmy ryzyko w ataku i zagrywce. Nie zawsze było to oplacalne, ale dzięki temu mieliśmy bardzo ciekawe widowisko. Set dla Jastrzębian wygrany na przewagi do 24.

W kolejnym secie goście obudzili się do gry i bardzo pewnie zdobywali punkty. W początkowej fazie pomogły Bełchatowianom pewne i mocne zagrywki Atanasijevicia. Goście wygrywali nawet 10. punktami! Po drugiej przerwie technicznej (16:6) trener Jastrzębian pokusił się o zmiany, które przyniosły efekt, bo w ostateczności zmniejszono różnicę do 5 punktów.

Walka w drugiej partii się opłaciła, bo w kolejnym secie gospodarze bardzo pewnie rozprawili się ze Skrą, wygrywając do 12. Set bliźniaczo podobny do poprzedniego, z tą różnicą, że szczęście na siatce się odwróciło, a Bełchatowianie nie zniwelowali przewagi tak jak goście w drugim secie.

W czwartej partii mieliśmy walkę punkt za punkt. Była to chyba najbardziej emocjonująca odsłona meczu. Gra obu zespołów była kapitalna i mogliśmy oglądać wspaniałe widowisko z obu stron siatki. Zwycięzce wyłoniła dopiero końcówka.


Jastrzębski Węgiel - PGE Skra Bełchatów 3:1 (26:24, 20:25, 25:12, 25:23)

MVP: Michał Łasko


Jeśli ktoś z was ma ochotę przeczytać pomeczowe opinie, kliknijcie tutaj.


Cóż więcej powiedzieć, zdobyliśmy trzy bardzo cenne punkty. I myślę że to było najważniejsze :)


Pozdrowienia od niemowy ;-)

P.S. Trzymajcie kciuki żebym się zdążyła wyleczyć do następnej niedzieli, bo nie wyobrażam sobie, żebym mogła przepuścić mecz Delecty z ZAKSĄ.